Choć to metro jest kręgosłupem komunikacyjnym bułgarskiej stolicy, równie ważną rolę w codziennym funkcjonowaniu miasta odgrywają tramwaje i trolejbusy. Do kolei podziemnej (i naziemnej) jeszcze wrócę w osobnym felietonie. Dlaczego jednak najpierw tramwaje i trolejbusy? Ze względu na kraj z którego do Sofii przyjechałem – Polskę.

Nie będę trzymał dłużej w niepewności. Proszę spojrzeć na zdjęcie wyżej. Konkursu Pictures of the Year z pewnością nie wygra, jednak Polaków powinno przyprawiać o mały uśmiech i powód do dumy. Z lewej do prawej przejeżdża polski tramwaj Pesy, na którym w dodatku umieszczony jest całkiem spory napis „Poland”. Z oddali zbliża się trolejbus Solaris. Produkowany w Bolechowie pod Poznaniem. Czyż nie można chociaż na chwilę poczuć satysfakcji z jakiego kraju się tu przyjechało? Nie wiem – ja mogłem.

Historia tramwajów w Sofii rozpoczęła się 1 stycznia 1901 roku. Była to pierwsza elektryczna komunikacja miejska w całej Bułgarii. Początkowo sieć liczyła kilka kilometrów, jednak wraz z rozwojem miasta była sukcesywnie rozbudowywana. Dziś sofijska sieć tramwajowa należy do największych na Bałkanach. Obejmuje około 154 km tras ze 165 przystankami obsługiwanymi przez 17 linii tramwajowych. Unikatową cechą jest wykorzystywanie dwóch szerokości rozstawów szyn – wąskotorowego (1009 mm) oraz normalnotorowego (1435 mm), dzięki czemu tramwaje mogą obsługiwać zarówno historyczne, kręte odcinki w centrum miasta, jak i nowocześniejsze trasy na obrzeżach.

Tych krętych nie brakuje – polecić można chociażby dojazd np. trzynastką do pętli Vitosha i czterozakrętową serpentynę. Doliczając do tego kursujący akurat tu wyłącznie stary tabor, przejazd jest nie lada atrakcją. Tutaj muszę też powiedzieć, jak to było z moim przejazdem, bo to polecenie możliwe jest z przypadku. Potrzebowałem dojechać do punktu przesiadkowego w autobus na górę Witosza. Wybrałem tramwaj, zamiast metra, bo jest ciekawszy. Na mapie widzę park, a w parku kilka zakrętów trasy, która na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że powinna być prosta. Nic nie stoi na drodze, żadne budynki, żadne drogi. Tym bardziej byłem zainteresowany przejazdem. I na miejscu dowiedziałem się, dlaczego są te zakręty – to stromy podjazd do wyżej położonej dzielnicy.

Tabor tramwajowy w stolicy Bułgarii jest niezwykle zróżnicowany. Przez wiele lat podstawę floty stanowiły czeskie tramwaje Tatra T6A2, T6A5 i T6B5, których łącznie eksploatowanych jest ponad 140 sztuk. Uzupełniają je produkowane lokalnie wagony Tramkar oraz zmodernizowane pojazdy powstałe we współpracy z czeskim producentem Inekon. W 2017 roku szwajcarska Bazylea w ramach programu współpracy podarowała Sofii 26 używanych tramwajów typu Be 4/6 (wyprodukowanych przez Schindler Waggon), które łatwo odróżnić dzięki charakterystycznemu, ciemnozielonemu malowaniu. Najnowocześniejszymi tramwajami są jednak polskie niskopodłogowe Pesa Swing 122NaSF – te z głównego zdjęcia, o których już na wstępie wspominałem. Pierwsze pojazdy z Bydgoszczy trafiły tu już w 2013 roku i obecnie eksploatowanych jest ich 67. Są wyposażone w klimatyzację, monitoring oraz system informacji pasażerskiej, a dzięki całkowicie niskiej podłodze zapewniają łatwy dostęp osobom o ograniczonej mobilności.

Zanim przejdziemy do trolejbusów, jeszcze słówko o infrastrukturze. Telepie na wielu trasach, a jadąc linią 27 miałem wątpliwości czy nowe Pesy dotrzymają resursu, zwłaszcza, że motorniczowie wcale nie zwalniają na gorszych fragmentach. Z ostatnich inwestycji, w 2024 roku uruchomiono nową linię tramwajową nr 15, przywracając bezpośrednie połączenie między dzielnicami Buxton i Hladilnika. To jednak kropla w morzu potrzeb w zakresie zarówno taboru, jak i nowych torowisk.

Drugim filarem elektrycznego transportu największego miasta w Bułgarii są trolejbusy. Ich historia rozpoczęła się w 1941 roku, gdy uruchomiono pierwszą linię łączącą centrum miasta z dzielnicą Gorna Banya. Obecnie kursuje tu 10 regularnych linii oznaczonych numerami od 1 do 9 oraz 11. Trolejbusy pełnią ważną funkcję zwłaszcza w północnych i zachodnich częściach miasta.

W przeciwieństwie do tramwajów, flota trolejbusowa wygląda zupełnie inaczej i należy do najnowocześniejszych na Bałkanach. W 2026 roku Sofia dysponowała 139 trolejbusami, których trzon stanowią pojazdy Solaris Trollino. Najliczniejszą grupę tworzy 50 trolejbusów trzeciej generacji dostarczonych w latach 2013–2014. Czwartą generację reprezentuje tu 30 pojazdów zakupionych w latach 2020–2021. Te są już wyposażone w baterie pozwalające na przejazd krótkich odcinków bez sieci trakcyjnej. Najstarsze Solarisy pochodzą z jeszcze 2010 roku. Ciekawostką są zachowane trolejbusy Ikarus 280.92 pochodzące jeszcze z lat 80. XX wieku. W szczytowym okresie Sofia eksploatowała ponad 150 takich pojazdów, jednak obecnie pozostawione egzemplarze wykorzystywane są jedynie okazjonalnie.

Na koniec warto wspomnieć o innej ciekawostce, także widocznej na górnym zdjęciu, która w zasadzie była głównym powodem jego wykonania. To skrzyżowanie sieci trolejbusowej i tramwajowej. W Polsce też kiedyś takie mieliśmy, m.in. w Warszawie czy Wałbrzychu. Trolejbusy przejeżdżają je jako pojazdy „uprzywilejowane”, podczas gdy sieć tramwajowa jest na krótkim fragmencie odizolowana i pojazd musi pokonać to miejsce na rozpędzie – podobnie jak izolator sekcyjny. Jest to jednak już temat na osobne opracowanie, do którego kiedyś wrócę.

Artykuł opublikowany na PortalKomunikacyjny.pl

udostępnij:
Maciek Bułgaria, Europa, podróże, transport